Gdy słyszę wypowiedzi innych mamuś na temat ich relacji z ich maluszkami, to dopada mnie poczucie wstydu. Bo ja, własnego maleństwa nie potrafię czasem zrozumieć. Znalazłam gdzieś w książce, że gdy niemowlę płacze, to zazwyczaj z jakiejś przyczyny i że duśdanie go nie jest zbyt dobrym sposobem ułagadzania. Trzeba wtedy dojść do przyczyny płaczu, czyli spróbować je nakarmić, sprawdzić pieluszkę, ułożyć na brzuszku i pomasować, sprawdzioć czy nie ma zbyt ciepłego gorącego karku, porozmawiać z nim, puścić mu muzykę, koleżanka twierdzi, że chusty do noszenia niemowląt też jest OK, ale ja nie mam pojęcia co o tym sądzić....No i z grubsza udaje mi się czynić tak z moim dzieckiem. Ale nie w tym rzecz. Ja nie umiem odgadnąć przeróżnych rodzajów płaczu. Co najwyżej ich natężenie. Nie wiem o co moje małe porykuje, dlatego odprawiam wszystkie wyżej wypisane czynności, zanim się nie uspokoi. Niektóre mamcie wiedzą zaraz, kiedy maleństwo jest głodne, a kiedy czuje się samotne. A ja, chociarz staram się odgadnąć język mojego maluszka, nie zawsze mi to się udaje. Może jestem jakoś upośledzona pod względami maminego instynktu? Gdy byłam ciężarówką, też nie byłam w stanie rozróżnić czym właśnie mój malec mnie kopnął, bo wszystie jego ruchy wydawały mi się takie same:) Zazdroszczę innym tak doskonałekgo odgadywania dzieciaczków. Mi raczej przyjdzie z tym poczekać do pierwszych słów, albo wcale się nie doczekam tego momentu.
skomentuj (0)Pierwszy wpis :) Prawdopodobnie nie będzie ostatni.
skomentuj (0)